wtorek, 30 lipca 2013

Rozdział 54

„Milion powodów, żeby uciec.
Tysiąc, żeby nie wrócić.
Jeden, żeby zostać.”
54 Oczami Eddiego
Do szpitala dojechaliśmy po jakiś 10 minutach. Patricia została przewieziona na badania. Opiekował się nią lekarz, u którego była na USG. Siedziałem na korytarzu już około dwóch godzin. Nie miałem bladego pojęcia co się z nią dzieje. Czy z dzieckiem wszystko ok? Po chwili podszedł do mnie lekarz.
E: I co z nią?
L: Już jest lepiej. Ani jej, ani dziecku nic nie grozi. Musi tylko dużo odpoczywać.
E:A kiedy będzie mogła wyjść?
L:Zrobimy jeszcze kilka badań i zostawimy ją na obserwacji. Myślę, że potrwa to ok. 3 dni.
E:Mogę do niej iść?
L:Tak. Bardzo proszę, tylko nie za długo.
E:Dobrze, dziękuję.
Wszedłem do Sali, w której leżała Patricia. Kiedy mnie zobaczyła, powiedziała:
P:Przepraszam.
E:Za co?
P:Za to, że przeze mnie się martwisz.
E:Już wszystko dobrze, skarbie- pogłaskałem ją po policzku.
Patricia była bardzo śpiąca. Nie dziwiło mnie to, bo przecież była piąta rano.
E:Może się prześpisz?- zaproponowałem
P:Chcę wiedzieć, czy z dzieckiem wszystko jest ok?- zapytała zdenerwowana.
E:Spokojnie. Wszystko jest dobrze, ale dlaczego o siebie się nie martwisz?
P:Nie wiem. Może dlatego, że jestem pewna, że w razie czego zaopiekujesz się naszą córką.
E:Ale Tobie nic się nie stanie- zapewniłem
P:Wiem- spróbowała się uśmiechnąć
E:Myślałaś już nad imieniem?- zapytałem
P:Jeszcze nie, a Ty?
E:Też nie.
P:Jeśli nie masz nic przeciwko, to położę się, bo jestem bardzo zmęczona.
E:Jasne. Zostanę jeszcze z Tobą.
P:Dobranoc- powiedziała
E: Śpij spokojnie.
Patricia po jakimś czasie zasnęła. Postanowiłem pójść do domu i też odpocząć. Kiedy wróciłem, wszyscy siedzieli w salonie. Kiedy mnie zobaczyli, od razu do mnie podbiegli.
N:Gdzie byłeś?- zapytała Nina
F:I gdzie jest Patricia?- dodał Fabian
E:Spokojnie. Patricia jest w szpitalu. Właśnie od niej wracam.
A:Co z nią?
E:Dostała silnego bólu brzucha i pogotowie ją zabrało.
M:Z dzieckiem i Patricią wszystko ok?
E:Tak, ale musi zostać jeszcze  na obserwacji przez kilka dni.

Postanowiłem pójść do pokoju. Byłem bardzo zmęczony.

poniedziałek, 29 lipca 2013

Rozdział 53

„Nikt nie może tracić z oczu tego, czego pragnie, nawet kiedy przychodzą chwile, gdy wydaje się, że świat i inni są silniejsi. Sekret tkwi w tym, by się nie poddać.”
53 Oczami Patrici
Amber męczyła nas dobre kilka godzin. Robiła nam makijaż, włosy i paznokcie. Jak jej się chciało tak nas szykować? Kiedy wreszcie dała nam spokój do balu zostało pół godziny. Poszłam do pokoju, ubrałam czarną sukienkę, która super tonowała makijaż i upięte włosy. Zanim wyszłam,przejrzałam się jeszcze w lustrze. Było ok. Zeszłam na dół i spojrzałam na wszystkie. Wyglądały prześlicznie.
Moja sukienka:

Sukienka Joy:

Sukienka Mary:

Sukienka Niny:

Sukienka Amber:

Chłopcy, gdy nas zobaczyli nie mogli oderwać wzroku.
J: Amber, jesteś genialna- powiedział Jerome
A: Dzięki- odpowiedziała Amber, która była zachwycona efektami swojej pracy.
E:Wyglądasz genialnie- powiedział Eddie
P:Dzięki- odpowiedziałam
E:Idziemy?
W: Jasne.
Nigdy nie lubiłam bali. Siedziałam sama na krześle, bo Eddie gdzieś zniknął. Nagle ktoś od tyłu zasłonił mi oczy.
E:Jak się bawisz?- zapytał
P: Świetnie- odpowiedziałam
E:Właśnie widzę. Zatańczysz ze mną?
P: Z chęcią- sama nie wiem, od kiedy straciłam niechęć do tańca. Może inaczej. Dalej nie lubiłam tańczyć, chyba że chodziło o taniec z Eddiem.  Przetańczyliśmy kilkanaście piosenek. W końcu Amber ogłosiła królową i króla balu.
A:Królową zostaje Patricia, a królem Eddie
P:Ja?! Ale jak to?!!!
A:Normalnie. Chodźcie tu.
Poszliśmy na scenę. Amber wręczyła nam korony i powiedziała:
A: Teraz buziak i taniec.
Pocałowaliśmy się delikatnie i zatańczyliśmy. Była już 2.00 nad ranem. Bal trwał w najlepsze.
P: Nie wiem jak ty, ale ja idę do domu.
E:Stało się coś?- zapytał
P:Nie, po prostu te kilka godzin tańców mnie totalnie wykończyło i trochę źle się czuję, więc idę.
E:Idę z Tobą- powiedział
P:Nie musisz. Możesz zostać.
E:I co ja będę robił bez ciebie? Nie ma mowy, idę.
Poszliśmy do domu. Wiedziałam, że bal potrwa jeszcze kilka godzin. Poszłam do pokoju, przebrałam się w pidżamę i wypięłam z włosów wszystkie wsuwki i inne rzeczy. Eddie też poszedł się przebrać. Po 15 minutach wrócił. Leżałam w łóżku. Strasznie bolał mnie brzuch, na nic nie miałam siły. Zauważył to.
E:Boli Cię coś?- zapytał
P:Nie- skłamałam. Nie chciałam, żeby się martwił.
E:Przecież widzę.
P:To tylko ból brzucha. Zobaczysz, zaraz mi przejdzie- powiedziałam. Nagle złapał mnie tak przeraźliwy ból, że krzyknęłam.
E:Dzwonię po karetkę- powiedział.
Już po jakiś 10 minutach karetka przyjechała. Zabrali mnie do szpitala, chociaż bardzo tego nie chciałam.

Przepraszam was bardzo za tak długą nieobecność, ale jestem cały czas na wakacjach. Postaram się dodawać rozdziały codziennie. Dzisiaj prawdopodobnie pojawi się jeszcze jeden. I jeszcze jedna rzecz- postanowiłam na początku każdego rozdziału dodawać jakiś cytat. Mam nadzieję, że wam się to spodoba.

środa, 3 lipca 2013

Rozdział 52

Przepraszam, że przez 3 dni nie było żadnego rozdziału, ale jestem na obozie i mam lekkie problemy z internetem. A oto kolejny rozdział:

                                              52 Oczami Eddiego
Nie mogłem uwierzyć. Będę miał córkę. Nigdy wcześniej  nie zdawałem sobie sprawy, że będę chciał mieć dziecko. Teraz już nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. Weszliśmy do domu. Dziewczyny od razu porwały Patricie na zakupy. Ja postanowiłem pójść do pokoju. Był w nim Fabian.
F:I jak tam?- zapytał
E:Wszystko w porządku- odpowiedziałem
F:Wiesz już, kogo będziesz miał?
E:Córkę- uśmiechnąłem się
F:No, to gratulacje- tez się uśmiechnął- A wiesz już, jaki imię?
E:Nie, no co ty. Po drugie zgodzę się na każde imię, jakie wybierze Patricia.
F:No to musisz ją nieźle kochać- śmiał się
Po dwóch godzinach dziewczyny wróciły z zakupów. Wszyscy poszliśmy do salonu.
N:No to opowiadajcie. Patricia nic nie chciała powiedzieć- pierwsza odezwała się Nina.
A:Wiecie już? Chłopiec, czy dziewczynka?- była bardzo podekscytowana. Patricia spojrzała na mnie.
E:Ty im powiedz-uśmiechnąłem się- Nie odbiorę Ci tej przyjemności.
M:No mów!!!- wszyscy zaczynali się niecierpliwić.
P:Dziewczynka- powiedziała Patricia, a wszyscy zaczęli bić brawo i gratulować. Siedzieliśmy tak jeszcze kilka godzin i gadaliśmy. W końcu Patricia powiedziała:
P:Zaraz będzie szpilka, więc ja idę spać. Jestem już zmęczona.
E:To dobranoc- powiedziałem i pocałowałem ją w usta.
(następny dzień)
Dzisiaj na szczęście nie musimy iść do szkoły, bo jest bal. Amber tak się w to wkręciła, że praktycznie nie musieliśmy nic robić. Poszedłem na salę, sprawdzić, jak dziewczyny sobie radzą. Byłem bardzo zdziwiony. Prawie wszystko było gotowe.
E:Jak udało wam się to zrobić tak szybko?
P:Eddie!!- zawołała Patricia
E:Tak, to ja. Też się cieszę, że Cię widzę- podszedłem do niej i pocałowałem- To powiecie mi, jak to zrobiłyście, że jest 13, a wszystko jest gotowe?
Jo: Wystarczyło parę pudeł, mobilizacja Amber i wszystko gotowe.
Dziewczyny się zaśmiały.
E:Nosilaś coś ciężkiego?- zapytałem Patricie
M:Spokojnie, nie pozwoliłybyśmy jej na to- powiedziała Mara
E:Dzięki dziewczyny.
A: Dobra, chyba wszystko gotowe, czyli możemy szykować się na bal!!
P:Już?!- zapytała Patricia
A:Tak. Muszę was wszystkie przygotować i jeszcze siebie.
E:To ja spadam, a wy bawcie się dobrze- powiedziałem i poszedłem. Cieszyłem się, że nie jestem dziewczyną.


sobota, 29 czerwca 2013

Rozdział 51

51 Oczami Patrici
Amber dobrze wiedziała, jaki jest mój stosunek do bali, ale postanowiłam nie psuć jej zabawy.
A:Patricio, idziesz z nami po sukienki?- zapytała mnie
P:Chciałabym, ale muszę iść do lekarza.
A:A za ile wrócisz?
P:Nie wiem, może za dwie godziny.
A: To poczekamy na Ciebie- powiedziała blondynka
P:Jeśli chcecie.
Poszłam do pokoju, odłożyłam torbę i przebrałam się w normalne rzeczy. Zeszłam do holu. Eddie już na mnie czekał. Uśmiechnął się, kiedy mnie zobaczył.
E:Idziemy?- zapytał
P:Chodźmy- powiedziałam
Kiedy dojechaliśmy do lekarza, nie było wiele osób. Nie czekaliśmy długo. Po jakiś 20 minutach lekarz poprosił nas do gabinetu. Byłam bardzo zdenerwowana.
L: Witam, Panna Williamson?
P: Tak.
L: Zrobimy USG i może uda nam się ustalić płeć.- powiedział lekarz i uśmiechnął się.
Szczerze mówić, chyba źle zrobiłam, że wzięłam Eddiego na to badanie. Fakt, że trzymał mnie za rękę cały czas, był jedyną pozytywną rzeczą.
L: Niech się pani tak nie denerwuje, bo wyląduje pani w szpitalu z tych nerwów.
Nic nie odpowiedziałam, tylko minimalnie się uśmiechnęłam.
L: Widzicie państwo- zapytał lekarz i wskazał na ekranie małe dziecko- Będziecie mieli dziewczynkę- uśmiechnął się- Gratuluję.
Eddie spojrzał się na mnie i uśmiechnął. Zamknęłam oczy. Będę miała córkę. Nie mogłam w to uwierzyć.
L:Proszę pani- powiedział lekarz. Chyba się przestraszył, że zemdlałam. Otworzyłam oczy.
P:Tak?
L: Już myślałem, że nam tu pani zemdlała- uśmiechnął się.
P:Czuję się dobrze.
L: To dobrze. Na dzisiaj to wszystko. Proszę się nie przemęczać i uważać na siebie i córkę.
E:Już ja się nimi zaopiekuję.- powiedział Eddie
L: To dobrze.
E:Do widzenia.
L: Do widzenia.
Kiedy wyszliśmy na dwór Eddie mocno mnie przytulił.
E:Wiesz, że jestem najszczęśliwszym człowiekiem na całej kuli ziemskiej- powiedział. Cieszyłam się, że nie żałuje.
P:A to niby dlaczego?- zapytałam uśmiechnięta.
E:Bo mam Ciebie, a będę miał dwie ciebie.- zaśmiał się
P: Jak to?- nie rozumiałam
E:Będę miał ją i Ciebie.
P:Nie żałujesz?- zapytałam
E:Nie- odpowiedział. Cieszyłam się, że mam właśnie takiego chłopaka.

piątek, 28 czerwca 2013

Rozdział 50

No to mamy wakacje!!!!!!!!! I 50 rozdział!!!
50 Oczami Eddiego
Tej nocy długo nie mogłem zasnąć. Postanowiłem napisać do Patrici i zobaczyć, czy śpi. Wysłałem sms-a.
E:Śpisz?- napisałem. Po chwili przyszła odpowiedź.
P:Nie, a Ty czemu nie śpisz?- zapytała
E:Myślę o Tobie.
P:Ja o Tobie też- odpowiedziała
E:Kocham Cię- napisałem. Za często jej tego nie mówiłem. Zdziwiłem się, bo nie odpisała. Nagle ktoś wszedł do mojego pokoju. Co ona tu robiła?
P:Przyszłam Ci powiedzieć, że też Cię Kocham- powiedziała
E:Cieszę się- przytuliłem ja do siebie- chodź tu do mnie.
Patricia nie odpowiedziała, tylko położyła się koło mnie  i wtuliła we mnie. Zasnęła. Ja dalej nie mogłem zasnąć.  Cieszyłem się tylko, że Patricia jest ze mną. Myślałem o tym, co zrobimy za dwa miesiące, kiedy skończymy szkołę. Może wyprowadzimy się do mojej mamy? Właśnie!!! Muszę przecież jeszcze jej powiedzieć. Podczas tych rozmyślań chyba zasnąłem, bo gdy się rano obudziłem to Patrici już nie było. Trochę się przestraszyłem, ale domyśliłem się, że poszła do swojego pokoju, przygotować się do szkoły. Ja też postanowiłem tak zrobić.  Kiedy zszedłem na śniadanie, byli prawie wszyscy. Brakowało tylko Joy i Patrici.
Al.: I co Eddie? Jak się czujesz?- zapytał Alfie
E:Super- powiedziałem i uśmiechnąłem się
J:A gdzie masz narzeczoną?- zapytał Jerome z uśmiechem.
E:W pokoju- odpowiedziałem. Ta „narzeczona” mi się spodobała.
Do salonu weszła Joy i Patricia. Wszyscy się spojrzeli, szczególnie na Patricie.
P:Co się tak na mnie patrzycie?- zapytała, uśmiechając się.
A: Wyglądasz ślicznie- powiedziała Amber
P: Wyglądam jak co dzień, ale dzięki Amber.- powiedziała i usiadła koło mnie, a ja jak zwykle pocałowałem ją w policzek. Uśmiechnęła się. Po zjedzeniu śniadania zapytałem:
E:Idziemy do szkoły?
P:Jasne.
Szliśmy trzymając się za ręce. Obydwoje milczeliśmy, ale cisza nam nie ciążyła. Nagle Patricia powiedziała:
P:Dzisiaj zadzwonię do babci, żeby o wszystkim jej powiedzieć.
E:Ok. O nic się nie martw, będę z Tobą.
P: Dziękuję.
Lekcje w szkole bardzo się dłużyły. Chciałbym już koniec roku. I wakacje. Może zabiorę gdzieś Patricie. O ile będzie chciała ze mną pojechać. Po lekcjach poszliśmy na krótki spacer. Kiedy wróciliśmy, wszyscy na nas czekali.
A:Organizujemy bal!!!!!- była cała w skowronkach. Po prostu uwielbiała bale- Każdy musi mieć parę. I co wy na to?
P: A kiedy jest ten bal?- zapytała moja dziewczyna
A: No jak to kiedy, jutro!- powiedziała, zadowolona- Idziemy po sukienki!!!!!!!!!  

czwartek, 27 czerwca 2013

Rozdział 49

49 Oczami Patrici
Spodziewałam się innej reakcji Eddiego. Wiedziałam, że gdzieś tam w środku jest mu równie ciężko jak mi.
E:Co się stało?- zapytał
P:Nic. Po prostu nie spodziewałam się, że tak zareagujesz.
E:A jakiej reakcji się spodziewałaś?
P:Każdy inny chłopak na Twoim miejscu zostawiłby mnie. Po co byłoby mu dziecko? I to jeszcze w takim wieku.
E:Myślałaś, że Cię zostawię?
P:Nie wykluczałam takiej opcji. Do tej pory boję się, że jeszcze Ci się odwidzi i uciekniesz- powiedziałam
E:Nie mam zamiaru Cię zostawić.
P: Jesteś świadomy tego, co nas czeka?
E:Tak, ale właśnie tego chce- powiedział. Cały czas zastanawiałam się, czy mówi prawdę.
P:Eddie, muszę wiedzieć jedną rzecz- zawahałam się- Czy nie jesteś  ze mną teraz tylko ze względu na dziecko?- musiałam znać odpowiedzieć.
E:Oczywiście, że nie. Przecież Cię Kocham.
Uśmiechnęłam się. Jego słowa sprawiły, że poczułam się lepiej.
E:A tak w ogóle, to który to miesiąc?- zapytał. Te wszystkie rzeczy, o które pytał były dla mnie strasznie dziwne. Jakbym wciąż nie mogła uwierzyć, że to wszystko jest prawdą. Jakbym cały czas myślała, że śnie, że w końcu się obudzę i wszystko będzie jak dawniej, jednak musiałam w końcu zrozumieć, że to wszystko jest całkowicie realne.
P:Drugi- odpowiedziałam na pytanie Eddiego
E:A wiesz, czy to chłopczyk, czy dziewczynka?
P:Nie- posmutniałam- jutro idę na badania.
E:Coś jest nie tak?- zaczął się martwić
P:Wszystko w porządku. Lekarz powiedział, że może uda się już ustalić płeć.
E:Mogę iść z Tobą?- zapytał. Bardzo się w to wszystko wkręcił.
P:Jeżeli chcesz- powiedziałam- jeśli nie masz nic przeciwko, to położę się już.
E:Ok, w takim razie dobranoc.
P:Dobranoc- powiedziałam. Pocałował mnie w usta, uśmiechnął się i wyszedł.

Położyłam się do łóżka. Byłam zmęczona tym wszystkim. Długo nie mogłam zasnąć, myśląc o tym, co będzie, jak skończymy szkołę. Na ten moment wiedziałam jedno: Nikt nie może  tracić z oczu tego, czego pragnie, nawet kiedy przychodzą chwile, gdy zdaje się, że świat i inni są silniejsi. Sekret tkwi w tym, by się nie poddać. I właśnie tak postanowiłam zrobić.

I jak myślicie? Chłopiec, czy dziewczynka, a może bliźniaki? Piszcie w komentarzach.

środa, 26 czerwca 2013

Rozdział 48

48 Oczami Eddiego
Kiedy weszliśmy do domu, wszyscy na nas czekali. Od razu rzucili się na Patricie. Ja marzyłem tylko o tym, żeby z nią porozmawiać. W końcu, kiedy wszyscy dali jej spokój poszliśmy do mojego pokoju.
P:Pewnie chcesz wiedzieć, dlaczego uciekłam- odezwała się pierwsza
E:Czy Ty masz świadomość, jak ja się o Ciebie martwiłem?- zapytałem
P:Wiem i przepraszam- powiedziała
E:Ok, tylko powiedz mi, dlaczego to zrobiłaś?
Zastanawiała się, czy powiedzieć mi prawdę.
E:Tylko proszę, żadnych kłamstw. Całą prawdę.
P:Bo ja…….Jestem………- nie mogła dokończyć, rozpłakała się.
E:Co jesteś?- nie rozumiałem
P:Będziemy……..- znowu nie mogła skończyć. Postanowiłem dać jej chwilę. Uspokoiła się trochę.
P:Jestem w ciąży- wyszeptała. Nie mogłem uwierzyć w to, co usłyszałem. Spodziewałem się wszystkiego, ale nie tego. Patricia odwróciła się w stronę okna.  Mimo tego, że ta wiadomość mnie zszokowała, postanowiłem zebrać się w sobie. Uświadomiłem sobie, co musi czuć Patricia. Podszedłem do niej, złapałem ją w talii i odwróciłem ku sobie. Była cała zapłakana, twarz miała pokrytą spływającym tuszem do rzęs. Przytuliłem ją.
P:Muszę wyjechać- powiedziała
E: Nie ma mowy. Zostajesz tutaj, ze mną. Nigdzie Cie nie puszczę- powiedziałem to i położyłem rękę na jej brzuchu- i jego też.
Właśnie w tym momencie zdałem sobie sprawę, że zostanę tatą. Teraz nic się nie liczyło, tylko Patricia. Po moich słowach Rozpłakała się jeszcze bardziej.
P:To co my zrobimy. Nie możemy nikomu powiedzieć.
E:I tak się w końcu dowiedzą. A Twoja babcia wie?
P:Nie, a gdzie ona jest?
E:Wyjechała w tym dniu, kiedy zniknęłaś- odpowiedziałem- Powiesz jej?
P:Kiedyś będę musiała- dalej z oczu leciały jej pojedyncze łzy- Co my zrobimy?
E:Jeszcze nie wiem skarbie, ale na razie jest tak, jak było, ok?
Nagle do pokoju weszła Amber i reszta mieszkańców Domu Anubisa.
A:Będziesz miała dziecko i nie chciałaś nam o tym powiedzieć?
P:To nie tak- Patricia próbowała się wytłumaczyć, ale znowu z oczu poleciały jej łzy.
E:Dajcie jej spokój- powiedziałem.
Al.: Ale my się po prostu cieszymy razem z Wami- powiedział Alfie
E:Jak to?- zapytałem
A:Oj, no normalnie. Będę ciocią!!!- niemalże pisnęła z radości. Reszta tez się uśmiechała, nawet Jerome. Wszyscy zaczęli do nas podchodzić i gratulować. Patricia nie mogła tego znieść i wybiegła do swojego pokoju.
E:Bardzo Was przepraszam, ale ona jeszcze…..
N:No leć za nią- Nina nie dała mi skończyć
Pobiegłem za Patricią. Chciałem wejść do jej pokoju, ale zamknęła drzwi na klucz.
E:Proszę, wpuść mnie.
Otworzyła drzwi.
E:Dlaczego wybiegłaś?- zapytałem
P:To wszystko mnie przerasta- powiedziała. Nagle mój wzrok przykuło opakowanie tabletek stojących na stoliku obok łóżka Patrici.
E:Brałaś coś?- zapytałem. Podążyła za moim spojrzeniem.
P:Nie- odpowiedziała
E:To dobrze, bo wiesz, że nie możesz?
P:A co Ty taki troskliwy?- zapytała

E:Muszę dbać o osoby, które Kocham- powiedziałem i pocałowałem ją w usta.

I jak???

wtorek, 25 czerwca 2013

Rozdział 47

47 Oczami Eddiego
(następny dzień)
Zszedłem na śniadanie razem z Fabianem. Byli tam wszyscy, oprócz Patrici.
E:Gdzie jest Patricia?- zapytałem Joy
Jo: Nie spała u Ciebie?
E:Nie- zacząłem się martwić- Czy widział ktoś Patricie?
W:Nie
Jo: Pójdę zobaczyć w pokoju- powiedziała Joy i poszła.
Po kilku minutach wróciła. Nie miała za ciekawej miny. Wiedziałem już, że coś jest nie tak.
Jo: Nie ma jej i jej rzeczy też- powiedziała
E:Uciekła?- zapytałem, nie mogąc w to uwierzyć.
N:Raczej wątpię. Może ktoś ją porwał?- powiedziała Nina
F: I jej rzeczy też? To raczej niemożliwe.
M:Zadzwońmy na policję- Mara jak zawsze o wszystkim myślała.
J:To dobry pomysł. Może ją znajdą- powiedział Jerome
Mara zadzwoniła na policję. Powiedzieli, że zawiadomią wszystkie patrole i jak będą coś wiedzieli, to zadzwonią.
N:Musimy iść do szkoły- powiedziała Nina
Cały dzień nie mogłem się skupić. Myślałem tylko o tym, dlaczego Patricia uciekła i czy nic jej nie jest. Moja bezsilność mnie przerażała. Po szkole od razu poszedłem do pokoju. Po 15 minutach przyszedł Fabian.
F: Nie martw się o nią. Na pewno wszystko będzie dobrze. Ona jest silna.
E:Może jednak nie, skoro uciekła- powiedziałem- Wiesz, co jest najgorsze?
F: Nie mam pojęcia.
E:To, że jeszcze wczoraj była bezpieczna w moich ramionach.
F: Jeszcze nie raz będziesz mógł ją trzymać w swoich ramionach- zapewnił mnie Fabian. Ja nie byłem tego tak do końca pewny.
(dwa dni później)
Minęły już dwa dni i dalej nic nie wiadomo. Patrici dalej nie ma, a ja poważnie wariuję. Nagle zadzwonił mój telefon. Był to policjant.
Pol: Pan Miller?
E:Tak
Pol: Znaleźliśmy Patricie Williamson.
E: Naprawdę?- nie mogłem w to uwierzyć.
Pol: Tak.
E:Mogę do niej przyjechać?- zapytałem. Bardzo chciałem już ją zobaczyć.
Pol: Oczywiście- odpowiedział
E:Dziękuję. Do widzenia.- powiedziałem i rozłączyłem się. Pobiegłem do salonu z kurtką w ręce.
A:A Tobie co?- zapytała blondynka
E:Policja znalazła Patricie. Jadę tam.
Po 30 minutach byłem już na komendzie. Kiedy zobaczyłem Patricie kamień spadł mi z serca. Podbiegłem do niej i przytuliłem ją.
E:Już dobrze. Jedziemy do domu.- zwróciłem się do policjanta- Mogę ją zabrać do domu?
Pol: Bardzo proszę. Tylko niech skontaktuje się pan z jakimś psychologiem, bo jej stan psychiczny jest nie za ciekawy.

E:Jasne. Dziękuję- powiedziałem i wyszliśmy. Całą drogę powrotną trzymałem ją w ramionach. Uspokoiło mnie to, tylko jedna rzecz nie dawała mi spokoju. Dlaczego Patricia uciekła?

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozdział 46

46 Oczami Patrici
Siedzieliśmy już jakiś czas w salonie. Moja babcia opowiadała Eddiemu o różnych rzeczach: jaka byłam w dzieciństwie, co śmiesznego robiłam, jakie mam talenty itd. Ja uważałam, że z tymi talentami to jedna wielka przesada. W pewnym momencie moja babcia powiedziała:
B.P: A słyszałeś, jak ona śpiewa?
E:Nie- Eddie spojrzał na mnie. Spuściłam wzrok i nie miałam zamiaru go podnosić.
B.P: Może zaśpiewasz nam coś?- zapytała mnie
P:Teraz? Tak przy wszystkich?
B.P: Jak chcesz, to możemy iść do innego pokoju.
E:Nie daj się prosić- wtrącił Eddie
P:No dobra, niech wam będzie.
Poszliśmy do pokoju Eddiego. Wzięłam gitarę Fabiana. Chyba się nie obrazi. Zaczęłam grać i śpiewać moją ulubioną piosenkę Rihanny „We fund love”. Oczywiście ani razu nie spojrzałam ani na Eddiego, ani na moją babcię. Siedzieli na przeciwnym łóżku. Żadne z nich się nie odzywało. Kiedy skończyłam, wreszcie odważyłam się na nich spojrzeć. Moja babcia uśmiechała się. Wyraz twory Eddiego mnie zaniepokoił. Nie wyrażała nic. Zupełna pustka. Babci chyba to zauważyła, bo wyszła z pokoju nic nie mówiąc.  Siedzieliśmy tak dobre parę minut. W końcu Eddie uśmiechnął się, jakby właśnie wyciągnął królika z kapelusza. Kamień spadł mi z serca. Eddie podszedł do mnie, więc wstałam. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy.  W końcu się odezwał:
E:Dlaczego nie powiedziałaś, że umiesz śpiewać?
P:Bo nie było okazji.
E:Był. I to wiele, więc czemu?
P:Nie wiem Eddie. Będziesz mnie teraz męczył, bo jak tak, to wychodzę.
E:Nigdy w życiu nie słyszałem, żeby ktoś tak śpiewał. Mógłbym Cię słuchać godzinami.
P:Ciesze się- powiedziałam i uśmiechnęłam się. Jeszcze raz zajrzał mi głęboko w oczy i pocałował.
(następnego dnia)
Wstałam o 7.00. dziewczyny jeszcze spały. Postanowiłam się umyć i ubrać, kiedy zeszłam na śniadanie, większość już była. Czyżbym tyle czasu spędziła w łazience?
P:Hej- powiedziałam i usiadłam koło Eddiego. Jak zwykle objął mnie ramieniem i pocałował w policzek. Że mu się to jeszcze nie znudziło.
E:Idziemy do szkoły?- zapytał po jakimś czasie
P:Jasne- odpowiedziałam, uśmiechając się
Dzień w szkole upływał bardzo wolno. Nudziło mi się na każdej lekcji. Na szczęście siedziałam razem z Eddiem. Po szkole poszłam do swojego pokoju. Musiałam odpocząć i przemyśleć parę spraw. Leżałam tak chyba kilka godzin. Jak ten czas szybko leci. Trudy zawołała nas na kolację. Nie chciało mi się schodzić, więc poprosiłam Joy, żeby przyniosła mi coś do pokoju. Po kolacji Joy gdzieś poszła, więc w pokoju byłam sama. Nagle ktoś zapukał.
E:Hej. Czemu nie zeszłaś na kolację?- zapytał. Martwił się o mnie.
P:Po prostu byłam zmęczona.
E:Powiesz mi w końcu, o co chodzi. Stało się coś, o czym nie wiem?
P:Nie. Zupełnie nic.
E:Przecież widzę, że coś jest nie tak, jak powinno.
Nie mogłam powiedzieć prawdy. Nikt nie mógł się dowiedzieć. Nawet Eddie, a zwłaszcza on.
P:Wszystko jest w porządku- zapewniłam. Starałam się przy tym, żeby głos mi nie zadrżał. Chyba mi uwierzył.
E:Ok, ale pamiętasz co mi kiedyś obiecałaś? Jeśli będzie się coś działo, to powiesz mi?

P:Tak- odpowiedziałam i pocałowałam go. Starałam się zapamiętać, jakie to uczucie.

niedziela, 23 czerwca 2013

Rozdział 45

45 Oczami Eddiego
Nie zdążyłem go złapać. Uciekł. Patricia stała przestraszona, a z oczu ciekły jej łzy. Podszedłem do niej i przytuliłem ją.
E:Wszystko ok?
Nie odpowiedziała, tylko mocniej się po mnie przytuliła. Do salonu weszła reszta mieszkańców. Kiedy zobaczyli, że Patricia płacze od razu do nas podbiegli.
A:Co jej się stało?- zapytała Amber
E:Ktoś próbował ją porwać.- odpowiedziałem
N:Jak to?- Nina prawie że krzyknęła
E:Mój ojciec kazał Patrici ze mną zerwać i powiedział, że jak tego nie zrobi, to pożałuje i chyba właśnie o to mu chodziło.
T:Co jest gwiazdki?
A:Ktoś próbował porwać Patricie.
T:Jak to?
A:Oj Trudy. A jak się porywa ludzi?
T:A niby skąd ja mam to wiedzieć?
E:Dobra. Ja biorę Patricie i Idziemu do mojego pokoju.
Tak jak powiedziałem, tak zrobiliśmy. Patricia do tej pory nie odezwała się ani słowem. Pogłaskałem ją po policzku, ale to nic nie dało. Dolej się nie odzywała. Nawet na mnie nie spojrzała.
E:Proszę, powiedz coś.
P:Przepraszam- nie wiedziałem za co, ale ulżyło mi, że w końcu się odezwała.
E:Nie masz za co skarbie.
P:Nigdy nie pomyślałam, że tyle przyjdzie ni zapłacić za prawdziwą miłość- powiedziała
E:Chcesz zerwać?- zapytałem
P:Nie!!- szybko odpowiedziała
E:Jakoś sobie poradzimy, ok?
P:Ok.
Siedzieliśmy przytuleni już chyba godzinę. Patricia spała wtulona we mnie. Ktoś zapukał do drzwi. Po cichu powiedziałem „proszę” i do pokoju weszła Trudy. Sprawdziłem, czy Patricia śpi. Spała.
T:Gwiazdki, ktoś przyjechał do Patrici.
E:Kto?- zapytałem
T:Jej babcia.
Postanowiłem, że wyjdę i się przywitam. Kiedy zacząłem podnosić się z łóżka, Patricia zaczęła się budzić.
P:Gdzie idziesz?- zapytała
E:Twoja babcia przyjechała, a Ty spałaś, więc postanowiłem pójść i przywitać się.
P:Idę z Tobą.- powiedziała
Poczekałem aż wstanie i puściłem ją przodem. W holu stała jakaś starsza pani. Patricia rzuciła jej się na szyję.
B.P: Patricio, jak miło Cie widzieć.
P:Ciebie też babciu- powiedziała
B.P: A ten młodzieniec, to kto?- spojrzała na mnie
P:To mój chłopak Eddie- powiedziała moja dziewczyna, uśmiechając się.
E:Bardzo miło mi panią poznać.
B.P: Mi Ciebie też
T:Chodźmy do salonu- zaproponowała Trudy i wszyscy za nią poszliśmy.

Chciałabym Was poprosić, żeby każdy kto przeczyta ten rozdział, skomentował go. Chciałabym zobaczyć, ile z Was czyta to, co piszę. Dzięki ;)


sobota, 22 czerwca 2013

Rozdział 44

44 Oczami Patrici
Przez całą drogę zastanawiałam się, czego ten stary dziadyga ode mnie chce. Jednak nie miałam wyjścia. Musiałam z nim iść. Zaprowadził mnie do gabinetu dyrektora. Pan Sweet już na nas czekał.
PS: Nareszcie jesteście- powiedział
P:Mogę zapytać, po co mnie pan tu ściągnął?
PS: Otóż chciałbym panią poprosić, żeby zostawiła pani mojego syna w spokoju.
P:Słucham?- myślałam, że się przesłyszałam
PS: To, co słyszałaś. Zostaw mojego syna w spokoju.
P:Nie rozumiem o czym pan mówi.
PS: Wiem, że Ty i Eddie jesteście razem i masz to skończyć. Natychmiast!!!
P:Dlaczego?- zapytałam
PS: Bo ja Ci tak karze.
P:Nie- powiedziałam dobitnie
PS: To nie jest prośba, tylko rozkaz!!!! Jeśli tego nie zrobisz, gorzko pożałujesz.
Wybiegłam z gabinetu. Miałam łzy w oczach. Przy drzwiach wpadłam na Eddiego.
E:Czemu płaczesz?- zapytał
P:Nie ważne.
E: Ważne. Chodzi o to, co powiedział mój ojciec?
P:Skąd wiesz?- zapytałam przez łzy
E:Myślisz, że puściłbym Cię samą do gabinetu dyrektora i to jeszcze z Wiktorem?
Nie odpowiedziałam.
E:Słyszałem wszystko, co mój ojciec Ci powiedział.
P:I co z tym zrobimy?
E:Nic. Dalej będziemy razem.
P:Ale on powiedział, że tego pożałuję.
E:Nie pozwolę, żeby coś Ci zrobił. Ani on, ani Wiktor, ok?
Przytuliłam się do niego.
E:Chodźmy teraz do domu.
Poszliśmy do domu. Przez całą drogę myślałam o tym, co Sweet mi powiedział. Dobrze wie, że kocham Eddiego i, że go nie zostawię. Dlaczego chce, żebyśmy nie byli razem?
E:O czy myślisz?
P:Dlaczego Twój tata chce, żebyśmy się rozstali?
E:Nie wiem, ale przysięgam, że spróbuję się dowiedzieć.
Doszliśmy do domu. Poszliśmy do pokoju Eddiego. Fabian był chyba z Nina na randce, bo w pokoju go nie było. Położyłam się na łóżku Eddiego, a on położył się koło mnie i przytulił mnie.
P:Pójdę do kuchni po coś do picia.
E:Ok- uśmiechnął się
Poszłam do kuchni. Wzięłam szklankę i nalałam do niej soku. Ktoś podszedł do mnie od tyłu i powiedział:
G:Kazałem Ci z nim natychmiast zerwać!!!!! Nie daruję Ci tego.
Nie mogłam zrobić nic innego, więc zaczęłam krzyczeć. Miałam nadzieję, że ktoś mnie usłyszy. Do kuchni wbiegł Eddie:

E:Zostaw ją w spokoju!!!!

Mam nadzieję, że Wam się podoba :) Komentujcie